Jeśli bierzesz to opowiadanie na poważnie, to, proszę, przestań natychmiast - niewłaściwe stosowanie Opek może zagrozić Twojemu życiu bądź zdrowiu.
Po pierwsze primo - Nie, nie czuję się lepsza od aŁtoreczek, sama walę takie błędy, że kiedy je odkryję przez następny tydzień chodzę z odciskiem klawiatury na czole.
Jednak, jako czytelnik, nie umiem nie pośmiać się z niektórych schematów, fraz i używania słów niezgodnie z przeznaczeniem, co sama zrobiłam na początku czwartej linijki - aż tak wczułam się w onetowską Milenkę.
I tak, powstało to - opko, zawierające wszystko, co sprawia, że analizatorzy mają ręce pełne roboty. Spodziewajcie się Prawdziwej Miłości, Samotnych Łez, sparklowania w ciemności (ale to w kolejnej części) i tańczących spojówek oraz schodzenia na śniadanie.
PS Dziękuję Katarzynie Michalak,
Małgorzacie Musierowicz,
Stephanie Meyer,
Andrzejowi Ziemiańskiemu,
Katorze Byaku,
E.L James,
Christopherowi Paoliniemu
i wszystkim AŁtoreczkom (oraz Pisakom) świata za tonę inspiracji!
Poznajcie Garry'ego Stu.
To typowy, do bólu Przeciętny Licealista®. Przeciętność jest wręcz jego cechą szczególną.
Nie licząc dwukolorowych oczu, trzy-piętrowego domu z basenem ogrodzonego siatką, który mieścił się w cieszącej się dobrą sławą dzielnicą Bydgoszczy - mianowicie w Londynku oraz tego że nie może opędzić się od dziewczyn, które zupełnie go nie interesują i blizny na policzku (tak, ona też się do niego klei pół życia), jest całkiem zwyczajnym człowiekiem.
Od urodzenia mieszka w Polsce. Jak każde dziecko ma matkę - Rachel - i ojca - Bryana
I babcię od strony taty - Jessicę - która jest święta, toteż powiła go bez udziału mężczyzny, co tłumaczy brak dziadka. Rodzice matki niezadowoleni ze swych podejrzanie polskich imion wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych, by móc chichotać z urzędników próbujących powiedzieć ''Katarzyna'' i ''Grzegorz'',
Garry otworzył swoje oczy i przeniósł spojrzenie heterochromatycznych tęczówek na zegarek elektroniczny stojący na szafce nocnej obok łóżka. Gdy zobaczył która godzina, jego źrenice zwęziły się gwałtownie, a rogówki w panice skoczyły na podłogę, chcąc dołączyć do tańczących spojówek.
8:47.
Zajęcia w nowej szkole zaczynały się o 9:00.
Spanikowany wyskoczył z pościeli i narzucił na siebie najmodniejszą w tym sezonie Bluskę z Dekoldem™ oraz pomarańczowe spodnie dresowe z trzema paskami mocy. Każdy z pasków reprezentował inny żywioł, a właścicielowi poprawiał statystyki o +10 do Szacunu Na Dzielni.
Siedemnastolatek czmychnął do łazienki, zrobił Lekki Makijaż, uczesał rozczochrane włosy, po czym zaczął dziko machać głową, by zaprowadzić artystyczny nieład. Nie był to zbyt rozsądny pomysł, gdyż centymetry dzieliły czubek jego głowy od zlewu pokrytego Kamiennym Jedwabiem®. Jednak Garry, jak każdy osobnik wywodzący się z rodu Stu, miał szczęście i nic mu się nie stało.
Skończywszy czynności
Chłopak sięgnął po tosta, ledwie zdążył posmarować go masłem maślanym i dżemem truskawkowym, kiedy zobaczył, że zostało mu niecałe dziesięć minut. Wpakował tosta do ust, pozwalając by ten radośnie mu dyndał pomiędzy zębami.W rozwiązanych trampkach converse wybiegł z domu, a na korytarzu rozniósł się płaczliwy jęk trzaskanych drzwi. Nie były na to przygotowane. Wolały najpierw usłyszeć od Garry'ego namiętną przemowę godną oficera, płomiennie zalecającego się do sanitariuszki z Niemieckiego Kina Niezależnego lat '70.
Wszedł do autobusu. Nawet nie pomyślał o zakupie biletu - miał ważniejsze sprawy na głowie, a poza tym zaczął czuć się bardzo nieswojo. Coś przyćmiewało mu mózg. I jakby gmerało Tam, Gdzie Plecy Się Kończyły.
Wydawałoby się, że to Duchy Jedzenia spragnione wolności.
Nie poczuwał się do pokazania jaki jest szczyt odwagi cywilnej, więc zacisnął zęby i spiął poślady.
Nie spodziewał się również, że to nie to, co myśli.
I tak siedemnastoletni Garry Stu nieświadomie pozwolił niewidzialnej ręce Imperatywu Narracyjnego na mały fisting w autobusie.
Tymczasem okrutny Imperatyw wcisnął w nim guzik z napisem ''Turbouke mode on''.
Za oknem, w celu podkreślenia dramatyzmu całego zajścia, zaczął padać deszcz. Początkowo nieśmiało, jednak Chuck Norris chwilowo ukryty w krzakach był bezlitosny wobec chmur i wgapiał się w nie swoim ultra-groźnym spojrzeniem, przez co biedne chmurki spociły się niemiłosiernie, a kilka nawet zmoczyło.
Garry biegł w deszczu. Był cały mokry, a jego włosy w kolorze truskawkowego blondu, z rudymi refleksami i pasemkami o barwie perłowej czerni, którym poświęcił tyle czasu, oklapły, a grzywka przykleiła się do twarzy. Tusz do rzęs spływał po policzkach, nieco zakrywając bliznę w kształcie odwróconej tęczy.
Był zrozpaczony. Stał pod budynkiem szkoły ogrodzonym drutem kolczastym i nie wiedział co ze sobą zrobić. Bał się, że senpai go zobaczy w takim stanie. Mimo uczęszczania do wybitnie polskiej placówki, lubił tak go nazywać. Rzecz jasna, jedynie w myślach, bo nigdy nie miał odwagi się do niego odezwać.
Wtem, dzwonek zrobił coś, czego nikt by się po nim nie spodziewał - zadzwonił.
Dla chłopaka był to wystarczający sygnał, by wejść do budynku i wmieszać się w tłum. Chciał się w niego wtopić możliwe jak najbardziej. Szedł ze spuszczoną głową, a Samotne, choć Bliźniacze, Kryształowe Łzy® spływały mu po policzkach.
I był naiwny, niczym uke liczący na bezbolesny pierwszy raz, myśląc, że nikt go nie zauważy. Tłum właściwie rozstępował się i obrzucał go ciekawskimi spojrzeniami. W końcu był Głównym Bohaterem, a po za tym... Cóż.
Niewiele osób ubiera bluzkę, tu warto zaznaczyć, że była ubrana w małe bombki choinkowe.
Kilka dziewcząt z jego nieoficjalnego haremu, o którym nie miał pojęcia podbiegło do niego i widząc w jakim jest stanie, zaciągnęły go do damskiej toalety.
Przyduszony do wykafelkowanej, zimnej ściany natychmiast oprzytomniał. Nie spodobało mu się również, że niska blondynka o pucołowatej twarzy i biuście, którym mogłaby zabić, właśnie wsadziła mu wacik z czymś piekącym w oko. Ale nie tego się przestraszył najbardziej. Od pięciu dziewczyn, które go otoczyły zaczął czuć Dziewczyńskie Zarazki. Nigdy wcześniej o tym nie pomyślał.
Imperatyw zaśmiał się gardłowo.
Garry wyrwał z rąk dziewczyny płyn do demakijażu i sam oporządził swoją twarz, w miarę szybko, by nie spóźnić się aż tak na lekcję i uciec z tego miejsca.
Wydawało mu się to dziwne przez ułamek sekundy. W końcu bywał tu już wcześniej, ale ze względu na duże lustro, jakiego brakowało w męskiej toalecie, a było idealne do robienia selfiaków, które można potem wrzucić na lansiarskiego instagrama z hasztagiem #outfitoftheday.
Wybiegł z toalety, i był w połowie drogi do właściwej klasy, kiedy poślizgnął się na papierze toaletowym przyklejonym do jego buta. Stało się tak, gdyż Imperatyw Narracyjny jest nieudolny w tworzeniu Elementów Komicznych.
Już wyciągał ręce, by uchronić twarz przed upadkiem, gdy poczuł, że ktoś łapie go w pasie.
I wtedy zobaczył Niego.
I to nie był senpai.
Serce Garry'ego zrobiło doki-doki.