Zapowiadał się piękny
dzień!
Słońce było już
wysoko na niebie, kiedy wpadł mi do głowy plan na dziś.
I tak ja, Wasz
nieustraszony reporter – Juuzou i mój równie nieustraszony
kamerzysta – Hizaki,
wyruszyłem na zatłoczone
ulice, by nagrać reportaż, który wstrząśnie krajem!
Przyszedł czas na
poszukiwanie ,,ofiar”!
Wybraliśmy się do XX
dzielnicy i wielkim tłumie natychmiast zauważyliśmy dwie, bardzo
wyróżniające się postacie.
Pierwsza – dość
ekscentrycznie ubrany chłopak, w czarnym cylindrze, o długich,
kręconych rudych włosach i małych przeciwsłonecznych okularach,
wyglądających jakby były przyklejone do czubka
jego nosa.
Czy kojarzycie już, kim
był ów mężczyzna?
Nie, to nie Szalony
Kapelusznik, ani amerykański gitarzysta Slash, lecz Satoshi
z zespołu ,,Lycaon”!
Mimo to, bardzo możliwe,
że stylem ubierania, wzorował się na tych osobach.
Lecz co z drugą postacią
wyłowioną przez nas z tłumu?
Po dłuższej obserwacji,
wraz z Hizakim stwierdziłem, że również chłopak.
A jak się prezentował?
Miał długie, proste
różowe włosy i w przeciwieństwie do swego towarzysza –
Satoshiego, z którym prowadził właśnie ożywioną rozmowę, jego
oczy zasłaniały duże okulary przeciwsłoneczne.
Nietrudno się domyślić,
że był to wokalista ,,Lycaon'u”- Yuuki.
Teraz nadszedł czas na
rozpoczęcie obserwacji, by w decydującym momencie wkroczyć do
akcji!
A co jeszcze w programie?
Spotkamy się z wokalistą deathmetalowego zespołu ,,Nocturnal
Bloodlust” oraz odpowiemy na pytanie dręczące od tysiącleci
filozofów i fanki.
Czy Reita z ,,The GazettE”
ma nos?
Jakie sekrety skrywa jego
opaska, którą ma owiniętą ów część twarzy?
Czy może jest po prostu
zły i niczym wielu czarnych charakterów, takich jak Voldemort i
Davy Jones, nie zasłużył na taki zaszczyt jak posiadanie nosa?
To już wkrótce, a my
kontynuujemy śledzenie ,,celów”.
Lecz, o zgrozo! Yuuki
zaczął się przemieszczać w dość szybkim tempie i co gorsze, w
naszym kierunku!
Czyżby jego uwagę
przyciągnęła nasza ogromna, różowa, niezwykle profesjonalna
kamera, z logiem ,,Hello Kitty”?
Czy może strój
kamerzysty, która raczej nie wiedział, czym jest kamuflaż i ubrał
coś w rodzaju połączenia tradycyjnego kimona z wiktoriańską
sukienką?
Wolę już w to nie
wnikać.
,,Cel” próbował
nawiązać kontakt wzrokowy z Hizakim.
Fan kimon, trzymający
kamerę, natychmiast się za mną schował, piszcząc, że nasz cały,
perfidny, dziennikarski plan poszedł na marne i że chce się
schować w krzakach.
Niestety, na próżno
szukać zarośli w tej stolicy betonu.
––Hizaki, udajemy, że
nas tu nie ma.––
szepnąłem
kamerzyście.
––Czyli
po prostu uciekamy?––spytał.
––Dokładnie!––klasnąłem
w dłonie, ciesząc się, że zaczął rozumieć.
To
w końcu lepszy pomysł niż próby ukrycia się w wyimaginowanych
przez niego krzakach.
Plan
od razu wcieliliśmy w życie. Odkrywanie sekretów ,,Lycaon'u”
odłożyliśmy na potem.
Teraz
pozostało nam przeprowadzić wywiad z Hiro.
Był
tylko jeden, mały, mierzący dokładnie 160 cm wzrostu problem –
Hizaki.
Kamerzystę
przerażała już sama nazwa zespołu, a co dopiero wokalista.
I
dlatego ja, nieustraszony Juuzou, zdementuję wszystkie plotki z nim
związane.
*
Szliśmy w kierunku domu
Hiro.
Ku przerażaniu
kamerzysty, ,,Książę Mordoru” (jak go nazywał), postanowił
ugościć nas u siebie.
Hizaki był przekonany, że
trafimy do jakiegoś mrocznego, gotyckiego zamku za miastem i
prawdopodobnie, już nigdy z niego nie wrócimy.
Tymczasem staliśmy pod
całkowicie zwyczajnie wyglądającym blokiem.
Pozostało wstukać numer,
który podano mi wcześniej.
––Założę
się, że mieszka pod numerem 4 albo 13––mruknął Hizaki. Był
ubrany już inaczej niż poprzednio, gdyż uznał, że mu się
odpowiednio przygotować do wywiadu.
Miał
na sobie kolejny wynalazek pewnie wyciągnięty z szafy jego starszej
siostry, przypominający habit.
Muszę
mu kiedyś powiedzieć, żeby przestał pozyskiwać stamtąd
ubrania...
Poza
tym, nie zdziwiłbym się, gdyby w torbie z kamerą miał również
wodę święconą i różaniec.
Po
wpisaniu numeru mieszkania, w którym Hizaki nie mógł doszukać się
żadnej mrocznej symboliki, zafundowaliśmy sobie codzienną porcję
wysiłku fizycznego w postaci morderczej wspinaczki na trzecie
piętro.
Zajęło
nam to trochę więcej czasu niż przypuszczałem, bo kamerzysta
bardzo powoli pokonywał kolejne schodki i poruszał się z wdziękiem
żyrafy na wrotkach.
Hiro
nam otworzył, zaprosił gestem do środka i uśmiechnął się chyba
najsympatyczniej, jak potrafił, ale trochę nieudolnie, gdyż Hizaki
się wzdrygnął.
A
zatem, przeszliśmy do wywiadu.
––Hiro,
dziś obalimy wszelkie mity z tobą i zespołem.
Pierwsze
pytanie. Dlaczego ,,Nocturnal Bloodlust” jest znany także jako
,,Nokubura”?
––Wiele
osób nie potrafi poprawnie wymówić tej nazwy, dlatego ją trochę
uprościłem––wyjaśnił.
Heh,
zadałem głupie pytanie, w końcu połowa angielskich słów,
zwłaszcza tych z ,,l” i ,,r” to koszmar dla mieszańców
Japonii, a zespół właśnie z niej pochodził.
Wyobraźcie sobie ich miny, kiedy mają powiedzieć ,,rollercoaster''.
––Kolejne
pytanie. Posiadasz jakieś małe, urocze zwierzątko?
––Dwa
rude, ospałe i opasłe koty.
––Koty?––zdziwiłem
się, kto by pomyślał, że Książę Mordoru ma koty?
––Czy
te koty to twoje śniadanie?––wtrącił Hizaki lekko ściszając
głos.
––Kot
na śniadanie? Może wyglądam strasznie, ale w życiu nie zjadłbym
kota.––Hiro spojrzał na Hizakiego z wyrzutem
––A
czy to prawda, że jesteś królem ,,sweet foci”?––zapytałem z
uśmiechem.
––Nie,
nie, nie...Ten milion zdjęć w krążących po internecie nie
zostało zrobionych z mojej woli!
––Więc
z czyjej?
––Menadżera.
Stwierdził, że trzeba ,,ocieplić” trochę wizerunek zespołu i
kazał mi zrobić te zdjęcia...––machnął ręką.
––Sesja
ze stu metrowym papierem toaletowym też była pomysłem
menadżera?––dopytywałem dalej się uśmiechając.
––Ah,
ta to akurat był mój pomysł––Hiro zachichotał––A
właściwie mój i Satoshiego...
––Satoshiego?
Z ,,Lycaon'u”?––wiedziałem, że jest mnóstwo osób o imieniu
,,Satoshi”, ale coś zdawało mi się go łączyć z wokalistą
,,Nokubury”. Może to przez kilka łączonych koncertów? Nie
wiem, ale na pewno zaraz to wyciągnę z Hiro.
––Tak,
tak, z ,,Lycaon'u”––pokiwał głową––Gitarzysta. Jest też
moim przyjacielem i często robimy jakieś głupie rzeczy, i wrzucamy
to potem do internetu.––dodał z rozbawieniem.
W
tym momencie do pokoju, z typowym dla tych zwierząt, wdziękiem i
wyższością, wmaszerowały dwa rude, zgodnie z opisem właściciela-
opasłe i ospałe koty.
Jeden
usadowił się na kolanach Hiro, a drugi usiłował dostać się na
czubek głowy właściciela siejąc spustoszenie w jego dobrze
rozczesanych, długich czarnych włosach.
––Hizaki,
powiedz, że to nagrywasz...––powoli odwróciłem się w stronę
blondyna.
––Hęę?––spojrzał
na mnie zaskoczony––Nic nie mówiłeś, że mam to
nagrywać!––przewrócił oczami.
Jest kamerzystą, więc
chyba powinien wiedzieć, co jest jego zadaniem...
Istotnie, kamera dalej
spoczywała na dnie różowej torby, o zgrozo, również
przyozdobionej motywami ,,Hello Kitty”.
––Jak
nazywają się twoje koty?––zwróciłem się do Hiro.
––Oto
Nyass––powiedział wskazując na kota mruczącego na kolanach––A
to––niezbyt delikatnie zrzucił z siebie zwierzątko próbujące
zdobyć szczyt jego głowy––Nyappy––dokończył, a kot
poleciał z gracją martwej kałamarnicy, choć nie ulegało
wątpliwości, że nadal żył, choć wcale nie zwracał uwagi na
otoczenie.
I
tak pojawiła się kolejna sceną, mogąca wspaniale wzbogacić
reportaż, gdyby tylko ktoś ją nagrał. Mówiąc ,,ktoś”, mam
oczywiście na myśli Hizakiego, który dalej grzebał w torbie.
Sądząc
po czasie, zapale i najróżniejszych rzeczach, wysypywanych przez
chłopaka,
kamera
pewnie została w jakimś miejscu.
Jakie
to do niego podobne.
Pewnie
kiedy przejdziemy do historii, jego imię stanie się synonimem
,,niezdary”.
Albo
antonimem ,,człowieka sukcesu”.
Kiedyś
wygarnę mu ten fakt widłami.
Nie
wiem, dlaczego zrobię to owym narzędziem.
Po
prostu.
Bo
tak.
Rozmyślania
na bezużytecznością kamerzysty musiałem zostawić na potem i
wrócić do wywiadu.
Nie
żeby mnie to smuciło, wręcz przeciwnie.
Oto
czego się dowiedziałem:
-Nie
rzuca zazwyczaj swoimi kotami, tylko nie pozwala, by wchodziły mu na
głowę.
-Stu
metrowy papier toaletowy kupił, bo był w promocji i za namową
Satoshiego.
-Chciał
zostać tybetańskim mnichem, ale ostatecznie stwierdził, że
pomarańczowy to nie jego kolor i nie widzi się z łysą głowa.
-Twierdzi,
że perkusista jego zespołu podczas kłótni potrafi się drzeć
głośniej niż on na niejednym koncercie.
-Kawa
z automatu w studiu nagrań jest robiona z dodatkiem płynu do naczyń
lub udrażniania rur.
-Zespół
ostatnio nazywał go ,,Księciem Roszpunkiem”.
Lecz
absolutnie bezcenne było wszystko, co powiedział nam o Satoshim.
Możliwe,
że Hiro wiedział o nim więcej niż on sam.
I
tak otrzymaliśmy spis miejsc, w jakich może przebywać gitarzysta,
łącznie z godzinami.
Hizaki
zaczął nerwowo spoglądać na zegarek. ,,Nie zwracał uwagi, że
przedmiot nie działał od kilku lat, twierdził, że takie zerkanie
buduje wokół niego aurę niedostępności.
Jakby
nieustannie gonił go czas''.
Niestety,
ze względu na ograniczenia czasowe, musimy zakończyć tę część
reportażu,
a
śledzenie Satoshiego i Yuukiego oraz odkrywanie sekretów opaski
Reity- w następnym odcinku!
~~~~
Yay! Nie mogłam się doczekać! Jest super, najbardziej rozbroiło mnie zachowanie Hizakiego. ;D Nie wiem, co jeszcze mogę dodać so... czekam z niecierpliwością na kolejną notkę *^*
OdpowiedzUsuń*Radosny pisk* Strasznie się cieszę, że spodobała Ci się moja porąbana wizja. ;D Aha, jako, że moja biedna głowa jest rozsadzana przez milion pomysłów, z których muszę oddzielić te najgłupsze od tych mniej, to przed kolejną częścią ,,Reportera'' pewnie pojawi się jakiś one-shot albo rozpocznie następna seria. Opis już czterech planów na bajki możesz zobaczyć w ,,Plany ;w;'' ;D
UsuńNa pewno zdradzę Ci jakieś szczegóły, a na razie walczę z pisaniem wstępów, bo to nad tym muszę popracować. ;3
Jak dobrze mi się wydaje to ta osóbka na samej górze to Staple? C:
OdpowiedzUsuńŚwietne c: czytam to już któryś tam raz ale dalej jest wrażenie jak po pierwszym C:
Bardzo podoba mi się zapowiedź nowego :'D czekam niecierpliwie na całą bajkę ^^
~Aga ♥