czwartek, 4 czerwca 2015

Reporter Juuzou, czyli j-rock historia prawdziwa


Zapowiadał się piękny dzień!
Słońce było już wysoko na niebie, kiedy wpadł mi do głowy plan na dziś.
I tak ja, Wasz nieustraszony reporter – Juuzou i mój równie nieustraszony kamerzysta – Hizaki,
wyruszyłem na zatłoczone ulice, by nagrać reportaż, który wstrząśnie krajem!

Przyszedł czas na poszukiwanie ,,ofiar”!
Wybraliśmy się do XX dzielnicy i wielkim tłumie natychmiast zauważyliśmy dwie, bardzo wyróżniające się postacie.
Pierwsza – dość ekscentrycznie ubrany chłopak, w czarnym cylindrze, o długich, kręconych rudych włosach i małych przeciwsłonecznych okularach, wyglądających jakby były przyklejone do czubka
jego nosa.
Czy kojarzycie już, kim był ów mężczyzna?
Nie, to nie Szalony Kapelusznik, ani amerykański gitarzysta Slash, lecz Satoshi
z zespołu ,,Lycaon”!
Mimo to, bardzo możliwe, że stylem ubierania, wzorował się na tych osobach.
Lecz co z drugą postacią wyłowioną przez nas z tłumu?
Po dłuższej obserwacji, wraz z Hizakim stwierdziłem, że również chłopak.
A jak się prezentował?
Miał długie, proste różowe włosy i w przeciwieństwie do swego towarzysza – Satoshiego, z którym prowadził właśnie ożywioną rozmowę, jego oczy zasłaniały duże okulary przeciwsłoneczne.
Nietrudno się domyślić, że był to wokalista ,,Lycaon'u”- Yuuki.
Teraz nadszedł czas na rozpoczęcie obserwacji, by w decydującym momencie wkroczyć do akcji!
A co jeszcze w programie? Spotkamy się z wokalistą deathmetalowego zespołu ,,Nocturnal Bloodlust” oraz odpowiemy na pytanie dręczące od tysiącleci filozofów i fanki.
Czy Reita z ,,The GazettE” ma nos?
Jakie sekrety skrywa jego opaska, którą ma owiniętą ów część twarzy?
Czy może jest po prostu zły i niczym wielu czarnych charakterów, takich jak Voldemort i Davy Jones, nie zasłużył na taki zaszczyt jak posiadanie nosa?
To już wkrótce, a my kontynuujemy śledzenie ,,celów”.
Lecz, o zgrozo! Yuuki zaczął się przemieszczać w dość szybkim tempie i co gorsze, w naszym kierunku!
Czyżby jego uwagę przyciągnęła nasza ogromna, różowa, niezwykle profesjonalna kamera, z logiem ,,Hello Kitty”?
Czy może strój kamerzysty, która raczej nie wiedział, czym jest kamuflaż i ubrał coś w rodzaju połączenia tradycyjnego kimona z wiktoriańską sukienką?
Wolę już w to nie wnikać.
,,Cel” próbował nawiązać kontakt wzrokowy z Hizakim.
Fan kimon, trzymający kamerę, natychmiast się za mną schował, piszcząc, że nasz cały, perfidny, dziennikarski plan poszedł na marne i że chce się schować w krzakach.
Niestety, na próżno szukać zarośli w tej stolicy betonu.
––Hizaki, udajemy, że nas tu nie ma.–– szepnąłem kamerzyście.
––Czyli po prostu uciekamy?––spytał.
––Dokładnie!––klasnąłem w dłonie, ciesząc się, że zaczął rozumieć.
To w końcu lepszy pomysł niż próby ukrycia się w wyimaginowanych przez niego krzakach.
Plan od razu wcieliliśmy w życie. Odkrywanie sekretów ,,Lycaon'u” odłożyliśmy na potem.
Teraz pozostało nam przeprowadzić wywiad z Hiro.
Był tylko jeden, mały, mierzący dokładnie 160 cm wzrostu problem – Hizaki.
Kamerzystę przerażała już sama nazwa zespołu, a co dopiero wokalista.
I dlatego ja, nieustraszony Juuzou, zdementuję wszystkie plotki z nim związane.
*

Szliśmy w kierunku domu Hiro.
Ku przerażaniu kamerzysty, ,,Książę Mordoru” (jak go nazywał), postanowił ugościć nas u siebie.
Hizaki był przekonany, że trafimy do jakiegoś mrocznego, gotyckiego zamku za miastem i prawdopodobnie, już nigdy z niego nie wrócimy.
Tymczasem staliśmy pod całkowicie zwyczajnie wyglądającym blokiem.
Pozostało wstukać numer, który podano mi wcześniej.
––Założę się, że mieszka pod numerem 4 albo 13––mruknął Hizaki. Był ubrany już inaczej niż poprzednio, gdyż uznał, że mu się odpowiednio przygotować do wywiadu.
Miał na sobie kolejny wynalazek pewnie wyciągnięty z szafy jego starszej siostry, przypominający habit.
Muszę mu kiedyś powiedzieć, żeby przestał pozyskiwać stamtąd ubrania...
Poza tym, nie zdziwiłbym się, gdyby w torbie z kamerą miał również wodę święconą i różaniec.
Po wpisaniu numeru mieszkania, w którym Hizaki nie mógł doszukać się żadnej mrocznej symboliki, zafundowaliśmy sobie codzienną porcję wysiłku fizycznego w postaci morderczej wspinaczki na trzecie piętro.
Zajęło nam to trochę więcej czasu niż przypuszczałem, bo kamerzysta bardzo powoli pokonywał kolejne schodki i poruszał się z wdziękiem żyrafy na wrotkach.
Hiro nam otworzył, zaprosił gestem do środka i uśmiechnął się chyba najsympatyczniej, jak potrafił, ale trochę nieudolnie, gdyż Hizaki się wzdrygnął.
A zatem, przeszliśmy do wywiadu.
––Hiro, dziś obalimy wszelkie mity z tobą i zespołem.
Pierwsze pytanie. Dlaczego ,,Nocturnal Bloodlust” jest znany także jako ,,Nokubura”?
––Wiele osób nie potrafi poprawnie wymówić tej nazwy, dlatego ją trochę uprościłem––wyjaśnił.
Heh, zadałem głupie pytanie, w końcu połowa angielskich słów, zwłaszcza tych z ,,l” i ,,r” to koszmar dla mieszańców Japonii, a zespół właśnie z niej pochodził.
Wyobraźcie sobie ich miny, kiedy mają powiedzieć ,,rollercoaster''.
––Kolejne pytanie. Posiadasz jakieś małe, urocze zwierzątko?
––Dwa rude, ospałe i opasłe koty.
––Koty?––zdziwiłem się, kto by pomyślał, że Książę Mordoru ma koty?
––Czy te koty to twoje śniadanie?––wtrącił Hizaki lekko ściszając głos.
––Kot na śniadanie? Może wyglądam strasznie, ale w życiu nie zjadłbym kota.––Hiro spojrzał na Hizakiego z wyrzutem
––A czy to prawda, że jesteś królem ,,sweet foci”?––zapytałem z uśmiechem.
––Nie, nie, nie...Ten milion zdjęć w krążących po internecie nie zostało zrobionych z mojej woli!
––Więc z czyjej?
––Menadżera. Stwierdził, że trzeba ,,ocieplić” trochę wizerunek zespołu i kazał mi zrobić te zdjęcia...––machnął ręką.
––Sesja ze stu metrowym papierem toaletowym też była pomysłem menadżera?––dopytywałem dalej się uśmiechając.
––Ah, ta to akurat był mój pomysł––Hiro zachichotał––A właściwie mój i Satoshiego...
––Satoshiego? Z ,,Lycaon'u”?––wiedziałem, że jest mnóstwo osób o imieniu ,,Satoshi”, ale coś zdawało mi się go łączyć z wokalistą ,,Nokubury”. Może to przez kilka łączonych koncertów? Nie wiem, ale na pewno zaraz to wyciągnę z Hiro.
––Tak, tak, z ,,Lycaon'u”––pokiwał głową––Gitarzysta. Jest też moim przyjacielem i często robimy jakieś głupie rzeczy, i wrzucamy to potem do internetu.––dodał z rozbawieniem.
W tym momencie do pokoju, z typowym dla tych zwierząt, wdziękiem i wyższością, wmaszerowały dwa rude, zgodnie z opisem właściciela- opasłe i ospałe koty.
Jeden usadowił się na kolanach Hiro, a drugi usiłował dostać się na czubek głowy właściciela siejąc spustoszenie w jego dobrze rozczesanych, długich czarnych włosach.
––Hizaki, powiedz, że to nagrywasz...––powoli odwróciłem się w stronę blondyna.
––Hęę?––spojrzał na mnie zaskoczony––Nic nie mówiłeś, że mam to nagrywać!––przewrócił oczami.

Jest kamerzystą, więc chyba powinien wiedzieć, co jest jego zadaniem...
Istotnie, kamera dalej spoczywała na dnie różowej torby, o zgrozo, również przyozdobionej motywami ,,Hello Kitty”.
––Jak nazywają się twoje koty?––zwróciłem się do Hiro.
––Oto Nyass––powiedział wskazując na kota mruczącego na kolanach––A to––niezbyt delikatnie zrzucił z siebie zwierzątko próbujące zdobyć szczyt jego głowy––Nyappy––dokończył, a kot poleciał z gracją martwej kałamarnicy, choć nie ulegało wątpliwości, że nadal żył, choć wcale nie zwracał uwagi na otoczenie.
I tak pojawiła się kolejna sceną, mogąca wspaniale wzbogacić reportaż, gdyby tylko ktoś ją nagrał. Mówiąc ,,ktoś”, mam oczywiście na myśli Hizakiego, który dalej grzebał w torbie.
Sądząc po czasie, zapale i najróżniejszych rzeczach, wysypywanych przez chłopaka,
kamera pewnie została w jakimś miejscu.
Jakie to do niego podobne.
Pewnie kiedy przejdziemy do historii, jego imię stanie się synonimem ,,niezdary”.
Albo antonimem ,,człowieka sukcesu”.
Kiedyś wygarnę mu ten fakt widłami.
Nie wiem, dlaczego zrobię to owym narzędziem.
Po prostu.
Bo tak.
Rozmyślania na bezużytecznością kamerzysty musiałem zostawić na potem i wrócić do wywiadu.
Nie żeby mnie to smuciło, wręcz przeciwnie.
Oto czego się dowiedziałem:
-Nie rzuca zazwyczaj swoimi kotami, tylko nie pozwala, by wchodziły mu na głowę.
-Stu metrowy papier toaletowy kupił, bo był w promocji i za namową Satoshiego.
-Chciał zostać tybetańskim mnichem, ale ostatecznie stwierdził, że pomarańczowy to nie jego kolor i nie widzi się z łysą głowa.
-Twierdzi, że perkusista jego zespołu podczas kłótni potrafi się drzeć głośniej niż on na niejednym koncercie.
-Kawa z automatu w studiu nagrań jest robiona z dodatkiem płynu do naczyń lub udrażniania rur.
-Zespół ostatnio nazywał go ,,Księciem Roszpunkiem”.
Lecz absolutnie bezcenne było wszystko, co powiedział nam o Satoshim.
Możliwe, że Hiro wiedział o nim więcej niż on sam.
I tak otrzymaliśmy spis miejsc, w jakich może przebywać gitarzysta, łącznie z godzinami.
Hizaki zaczął nerwowo spoglądać na zegarek. ,,Nie zwracał uwagi, że przedmiot nie działał od kilku lat, twierdził, że takie zerkanie buduje wokół niego aurę niedostępności.
Jakby nieustannie gonił go czas''.

Niestety, ze względu na ograniczenia czasowe, musimy zakończyć tę część reportażu,
a śledzenie Satoshiego i Yuukiego oraz odkrywanie sekretów opaski Reity- w następnym odcinku!


~~~~

3 komentarze:

  1. Yay! Nie mogłam się doczekać! Jest super, najbardziej rozbroiło mnie zachowanie Hizakiego. ;D Nie wiem, co jeszcze mogę dodać so... czekam z niecierpliwością na kolejną notkę *^*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *Radosny pisk* Strasznie się cieszę, że spodobała Ci się moja porąbana wizja. ;D Aha, jako, że moja biedna głowa jest rozsadzana przez milion pomysłów, z których muszę oddzielić te najgłupsze od tych mniej, to przed kolejną częścią ,,Reportera'' pewnie pojawi się jakiś one-shot albo rozpocznie następna seria. Opis już czterech planów na bajki możesz zobaczyć w ,,Plany ;w;'' ;D
      Na pewno zdradzę Ci jakieś szczegóły, a na razie walczę z pisaniem wstępów, bo to nad tym muszę popracować. ;3

      Usuń
  2. Jak dobrze mi się wydaje to ta osóbka na samej górze to Staple? C:
    Świetne c: czytam to już któryś tam raz ale dalej jest wrażenie jak po pierwszym C:
    Bardzo podoba mi się zapowiedź nowego :'D czekam niecierpliwie na całą bajkę ^^
    ~Aga ♥

    OdpowiedzUsuń